Archiwum Polityki

Igłą w grypę

Grypa doświadczonego menedżera może kosztować bogaty koncern więcej, niż zaszczepienie całej załogi. Epidemia w dużym zakładzie pracy to nie tylko konieczność wypłacania zasiłków chorobowych, ale także groźba milionowych strat wynikających z ograniczenia lub nawet zatrzymania produkcji. Zarówno przemysłowi giganci, jak i szefowie dużych biur oraz wojsko i policja, korzystając z zachodnich wzorców, nie żałują pieniędzy na antygrypową profilaktykę.

Siejące spustoszenie lokalne epidemie grypy co roku przetaczają się przez biura i fabryki - powodując ogromne straty finansowe. Jeden kichający zagrypiony pracownik prawdopodobnie zarazi wszystkich dookoła. Wirusy grypy są niezwykle przebiegłe - chory zakaża innych już na dobę przed tym, kiedy poczuje się naprawdę chory. Rozprzestrzeniają się drogą powietrzną razem z cząsteczkami rozpylanymi podczas kichania i kaszlu. Są wszędzie tam, gdzie zakażeni ludzie: w tramwajach, samolotach, kinach, kolejkach na poczcie i w banku.

Polityka 43.1998 (2164) z dnia 24.10.1998; Społeczeństwo; s. 88