Archiwum Polityki

Chemia nastrojów

Po okrzykniętym pigułką szczęścia Prozacu i po Viagrze, która miała przemienić wszystkich mężczyzn w sypialnianych herosów, światowe media doniosły o pojawieniu się rzekomego antidotum na nieśmiałość. Seroxat nie uczyni jednak z szarej myszki królowej przyjęcia, a z kiepskiego mówcy oratora. Pomaga natomiast w leczeniu fobii społecznej, nowej choroby schyłku XX w.

Rzekoma pigułka na nieśmiałość nie ma nic wspólnego z ośmielaniem nieśmiałych. U zdrowego człowieka może wywołać co najwyżej uczucie senności, które nijak się ma do euforii i przebojowości, jaką obiecują doniesienia prasowe - dementują psychiatrzy, od kilku lat zapisujący Seroxat chorym na depresję i rozmaite dolegliwości lękowe. Raczej mało prawdopodobne, by nieśmiałość można było kiedykolwiek zwalczyć za pomocą leków. Bo i po co miałoby się to robić? Przecież nie jest ona chorobą, ale cechą charakteru, w dodatku czasem bardzo urokliwą.

Polityka 44.1998 (2165) z dnia 31.10.1998; Społeczeństwo; s. 88