Archiwum Polityki

Inwalida w obrotach

W Polsce jest ponad 4,5 mln osób niepełnosprawnych. 2,5 mln inwalidów należy do dawnej I i II grupy - czyli najbardziej upośledzonych życiowo. To z myślą o nich powołano zakłady pracy chronionej (zpch), które otrzymały od państwa przywileje podatkowe - aby zachęcić pracodawców do zatrudniania inwalidów. Idea była szlachetna: wesprzeć tych, którym trudniej na rynku pracy. W praktyce obróciła się we własną karykaturę. W istocie zakłady pracy chronionej wspierają głównie prywatnych właścicieli. Z naszych szacunkowych obliczeń wynika, że w zeszłym roku każdy ze 175 tys. niepełnosprawnych tu zatrudnionych przysporzył swojemu pracodawcy średnio ok. 20 tys. zł (200 mln starych!). Tak działa mechanizm przywilejów, tłoczący do zpch pieniądze, z których sami inwalidzi korzystają tylko w znikomym stopniu. Nic dziwnego, że w ciągu ostatnich pięciu lat liczba takich zakładów rosła lawinowo: z 561 do 2742, topnieje natomiast liczba prawdziwych spółdzielni inwalidzkich, najbardziej przystosowanych do potrzeb osób upośledzonych. Zafundowaliśmy więc sobie w sumie najmniej sprawny system wspierania niepełnosprawnych. W dodatku kryminogenny - o czym poniżej.

Biznesmeni nie muszą uciekać przed fiskusem na wyspy Bahama czy Kajmany. Polski raj podatkowy to zakład pracy chronionej. Żeby uzyskać ten status, trzeba zatrudniać minimum 40 osób, wśród których musi być co najmniej 16 niepełnosprawnych (40 proc.), w tym tylko cztery (10 proc.) o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności (dawna I i II grupa).

Oto przykładowa lista zakładów pracy chronionej. Pokazuje ona, czym najchętniej się one zajmują.

Carcade Invest sp.

Polityka 48.1998 (2169) z dnia 28.11.1998; Raport; s. 3