Archiwum Polityki

Widmo powiatu

Im bardziej zbliża się pierwszy stycznia, tym większa dezorientacja i niepewność ogarnia pracowników instytucji kultury. W ramach reformy samorządowej dokonuje się bowiem zbiorowej ich przeprowadzki spod jednej władzy pod drugą. Generalne założenie jest słuszne: jak najwięcej placówek ma się znaleźć w gestii organów samorządowych. Gorzej z wykonaniem, albowiem cała akcja bardziej przypomina grę w toto-lotka, aniżeli przemyślaną, merytoryczną operację.

Przenoszenie zaczyna się od samej góry. Postanowiono bowiem zredukować od stycznia liczbę instytucji kultury podlegających bezpośrednio ministrowi. Przypomnijmy. W ramach reformy samorządowej z początku lat 90. większość instytucji kultury przejętych zostało przez władze wojewódzkie i samorządowe. Resort kultury pozostawił pod swoim bezpośrednim zwierzchnictwem (nadzorowanie, finansowanie, powoływanie dyrektorów) niecałe pięćdziesiąt placówek. Teraz, w ramach akcji decentralizacji, postanowiono ich liczbę zredukować do dwudziestu jeden (krakowskim targiem, bowiem kancelaria premiera chciała bardziej radykalnych cięć, zaś MKiS obstawało przy dwudziestu trzech).

Polityka 49.1998 (2170) z dnia 05.12.1998; Kultura; s. 54