Archiwum Polityki

Tunel do piekła

Najwyższa góra Europy znowu przypomniała ludziom o swej potędze. Daniny domagała się już wcześniej, strącając ich z własnego grzbietu do przepaści, porywając w lawinach. Teraz, jakby z zemsty za to, że ośmielili się kiedyś przewiercić ją na wylot, zesłała na nich morze ognia, zamieniając swe wnętrze w piekło.

Takiego porównania używają francuscy, włoscy i szwajcarscy strażacy. Inaczej nie potrafią opisać tego, co ujrzeli w środkowym odcinku tunelu, gdy wreszcie - trzeciego dnia akcji ratunkowej - dotarli do uwięzionych tam wraków samochodów. Właściwie określenie "akcja ratunkowa" straciło sens już w kilka godzin po stwierdzeniu katastrofy: było wykluczone, żeby ktokolwiek mógł ten kataklizm przetrzymać. By było jeszcze kogo ratować. W epicentrum pożaru, w połowie ponadjedenastokilometrowej podziemnej trasy, temperatura sięgała 1000 stopni C.

Polityka 15.1999 (2188) z dnia 10.04.1999; Świat; s. 40