Archiwum Polityki

Święte ręce, lepkie ręce

Jeśli Temida jest ślepa, to należy ją jak najszybciej zaprowadzić do rabina cudotwórcy, aby przejrzała. Niech się na własne oczy przekona, że na szalach jej wagi słowo bogobojnego cadyka znaczy więcej od wyroku sądu. Sprawa Arie Deriego, byłego ministra spraw wewnętrznych Izraela, charyzmatycznego lidera religijnej partii Szas, wydaje się potwierdzać tę tezę.

Trzech sędziów Sądu Okręgowego w Jerozolimie jednogłośnie skazało Arie Deriego na karę więzienia za systematyczne branie łapówek. Pieniądze pochodziły z kasy skarbu państwa. Ulubieniec dziesiątków tysięcy, na ogół ubogich, sefardyjskich imigrantów, żydowski Robin Hood, który "brał od bogatych, a rozdawał biednym", opisany został na 900 stronach sentencji wyroku jako sprytny mafioso, złodziej mienia społecznego, który zarówno podczas trzyletniego śledztwa jak i w ciągu sześciu lat procesu, w podstępny i brutalny sposób próbował zatrzeć ślady zarzucanych mu przestępstw.

Polityka 16.1999 (2189) z dnia 17.04.1999; Świat; s. 46