Archiwum Polityki

Dowód w nosie

Krakowski sąd uniewinnił Wojciecha B., domniemanego "Inkasenta", oskarżonego o popełnienie pięciu morderstw. Koronnym dowodem prokuratury był zapach pozostawiony na miejscu zbrodni. - Wyszli za daleko przed orkiestrę - uważa prof. Jan Widacki, obrońca oskarżonego. - Identyfikacja osmologiczna, zapachowa, to dobra i obiecująca metoda, ale trzeba ją wesprzeć innymi dowodami.

"Dowody zapachowe" pojawiły się w wielu głośnych procesach: sprawa "Gumisia", "Inkasenta", zabójstwo Wojciecha Króla - tu również obrona podważa wartość osmologicznych badań, Tomka Jaworskiego, gen. Jerzego Fonkowicza... Ślady zapachowe zabezpieczono na miejscu zabójstwa gen. Marka Papały. W krakowskim Instytucie Ekspertyz Sądowych szacuje się, że rocznie ten dowód pojawia się w 800-1000 spraw sądowych.

- Identyfikacja zapachowa znana jest od końca ubiegłego wieku - mówi prof. Józef Wójcikiewicz z Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Polityka 17.1999 (2190) z dnia 24.04.1999; Kraj; s. 30