Archiwum Polityki

Uchylony szlaban

Dokument, jaki po 72 dniach nalotów zaakceptował prezydent Slobodan Miloszević, różni się tylko jednym szczegółem od tego, którego odrzucenie doprowadziło do operacji NATO. Nie wspomina mianowicie o referendum, które po trzech latach autonomii Kosowa miałoby rozstrzygnąć o przyszłości tego regionu. Czy to jedno skreślenie warte było ponad stu miliardów dolarów, na jakie Jugosławia szacuje straty zadane przez Sojusz? To pytanie będą sobie teraz nieustannie zadawać Serbowie.

Slobodan Miloszević przypomina dryblera. Od kilku lat wykonuje serię zapierających dech sztuczek i zwodów, aby, granicząc z cudem, utrzymać się przy piłce. Nagle - w miniony czwartek - dostrzegł, że już nie ma przed sobą żadnej uliczki ani do kogo podać. Wtedy, niespodziewanie, przystał na ultimatum grupy G-8 - siedmiu najbogatszych państw oraz Rosji. Tak przynajmniej ocenia sytuację specjalizujący się w Bałkanach David Rieff z amerykańskiego World Policy Institute.

Niewątpliwie obie strony pomyliły się w kalkulacjach.

Polityka 24.1999 (2197) z dnia 12.06.1999; Wydarzenia; s. 16
Reklama