Archiwum Polityki

Dziękujemy ci, Slobo

Cóż za gratka dla miłośników paradoksów. Wygląda na to, że Albania najwięcej zyska na dziesięcioletnim bałkańskim konflikcie. Wygra nieuleczalnie chory człowiek Europy, państwo istniejące tylko z nazwy, dzikie pola rządzone przez rozmaite mafie i gangi, raj przemytników i wszelakiej maści podejrzanych indywiduów, w dodatku ostatnio dotknięty katastrofą największej, po II wojnie na kontynencie, fali uchodźców.

Albańczycy już to wiedzą. Florian, 40-letni pracownik uniwersytecki, uśmiecha się lekko, pełen wewnętrznego spokoju: - Za parę lat będzie tu lepiej niż w Grecji. Czyżby? Przecież to samo Albańczycy mówili wkrótce po upadku stalinowskiego komunizmu na samym początku lat 90. Przestawały pracować kolejne fabryki, ulice wypełniały się górami przez nikogo nie wywożonych śmieci, w końcu w kraju nie funkcjonowało nic oprócz finansowych piramid i tysięcy knajpek, w których przepijano zarobki gastarbeiterów z Niemiec, Włoch i Grecji, a Albańczycy twardo stali przy swoim, że za chwilę będzie tu Ameryka.

Polityka 24.1999 (2197) z dnia 12.06.1999; Świat; s. 34