Archiwum Polityki

Bufor pod cedrami

Zaraz po wojnie Jom Kipur, w październiku 1973 r., gdy wojska izraelskie stały o sto km od Kairu, a front północny zbliżył się na odległość 60 km do Damaszku, twierdzono, że "teraz nawet orkiestra wojskowa Izraela może podbić Liban". Dziewięć lat później Izrael uderzył na Liban siłą wielu dywizji, broni pancernej i lotnictwa - wycofał się, ale pozostał w strefie buforowej i do dzisiaj nie może sobie poradzić z partyzantką Hezbollahu. Teraz mówi się już tylko o tym, jak wybrnąć z grzęzawiska.

Nowy premier, Ehud Barak, zapowiedział wycofanie izraelskich sił w ciągu najbliższego roku. Jeszcze nie przebrzmiały słowa tego dosyć sensacyjnego oświadczenia, a już posypały się katiusze na przygraniczne osiedla w północnej i zachodniej Galilei. Z wyrzutni ukrytych w górskich ostępach terroryści islamscy ostrzelali Naharyję, spokojną miejscowość wczasową nad Morzem Śródziemnym, oraz Kiriat Szmonę, miasteczko liczące 20 tys. mieszkańców. Zginęły dwie osoby, a kilkanaście zostało rannych.

Polityka 29.1999 (2202) z dnia 17.07.1999; Świat; s. 38
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >