Archiwum Polityki

Gorączka letniej nocy

Już ponad sto osób w południowej Rosji choruje na wyniszczającą gorączkę krwotoczną. Są ofiary śmiertelne. Sprawcą epidemii jest groźny wirus przenoszony przez kleszcze z gatunku Hyalomma. Jeszcze niedawno wydawało się, że człowiek uzbrojony w antybiotyki, szczepionki i zasady higieny wygrał wojnę z mikrobami. Dziś, pod koniec XX wieku coraz częściej zdajemy sobie sprawę z ludzkiej bezsilności wobec nowych odmian wirusów i bakterii.

Profesor Janusz Jeljaszewicz, dyrektor Państwowego Zakładu Higieny, uspokaja. Epidemia, która zaatakowała południową Rosję, Polsce nie grozi. W naszym kraju nie występują kleszcze będące wehikułem dla śmiercionośnych wirusów gorączki krwotocznej krymsko-kongijskiej. Nazwa schorzenia pochodzi od miejsca pierwszej identyfikacji wirusa. Działo się to po II Wojnie Światowej, kiedy na Krymie ponad 200 osób zachorowało na dziwną chorobę. Pierwsze objawy przypominały symptomy grypy, jednak w drugim tygodniu stan chorych gwałtownie pogarszał się, zaczynały się wymioty, nudności i krwawienie z narządów wewnętrznych.

Polityka 31.1999 (2204) z dnia 31.07.1999; Społeczeństwo; s. 64
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >