Archiwum Polityki

Jak nas piszą

Gdyby Alfred Jarry umieścił akcję „Ubu Króla” dajmy na to w Urugwaju, mielibyśmy święty spokój. Ale umieścił „w Polsce, czyli nigdzie”. Niestety, nie jedyny to przykład naszych złych notowań w literaturze światowej. Trudno w niej trafić na porządnego Polaka.

Ubu stoi na czele całkiem pokaźnej grupy legitymujących się polskim pochodzeniem spryciarzy, awanturników i aferzystów, uwiecznionych w literaturze powszechnej przez bardziej i mniej znanych pisarzy. Niedźwiedzią przysługę oddał nam sam Dostojewski, do dziś namiętnie czytany przez intelektualistów. Autor „Idioty” poznał naszych rodaków bliżej w latach 1850–1854 w trakcie zesłania w Omsku. Uwagi Dostojewskiego o polskich zesłańcach we „Wspomnieniach z domu umarłych” („Polacy to ludzie chorzy duchowo, zgryźliwi, rozjątrzeni, nieufni”) to niemal panegiryk w porównaniu z portretami Polaków w jego najsłynniejszych powieściach, gdzie autor wyraźnie już sobie pofolgował.

Polityka 4.2004 (2436) z dnia 24.01.2004; Kultura; s. 52
Reklama