Archiwum Polityki

Z chirurgiczną precyzją

Na okładce "Chirurgicznej precyzji" Barańczaka wydawca zreprodukował fragment miedziorytu Krzysztofa Skórczewskiego: jest to z chirurgiczną precyzją narysowany chaos. Chyba nie przypadkiem Barańczak uważa tę okładkę za najlepszą ze wszystkich, jakie mu dotąd zaprojektowano. Sam jest poetą, który próbuje z chirurgiczną precyzją opisać chaos i nieogarnioność świata, jego szaleństwo złożone z przypadków, daremnych zamiarów, niemożliwych porozumień.

Barańczak sam w sobie jest fenomenalną przygodą biologii; doprawdy rzadko się zdarza takie połączenie sprzeczności. Z jednej strony "drobnomieszczańskie cnoty" (to tytuł autoironicznego wiersza z "Widokówki z tego świata", 1988): rodowity poznaniak jak z oleodruku, nienagannie ubrany, grzeczny, oczywiście błyskotliwa kariera uniwersytecka, kilka języków, jedna od początku żona, żadnych ekscesów, "dewiacji, większego nałogu, kuracji psychiatrycznej, burzliwego romansu na boku". Gdy go poznałem w 1969 lub 1970 r., widok kieliszka czerwonego wytrawnego wina budził w nim panikę - lewą ręką poprawiał okulary, prawą nieśmiele dosypywał cukru do napitku, bo nie wiedzieć czemu gorzkawy i kwaśny (dziś jest wytrawnym znawcą win, i to też należy do kanonu drobnomieszczańskich cnót).

Niesłychane zdolności lingwistyczne. Nie tylko do języków, ale przede wszystkim do języka, z którym potrafi czynić cuda. Słowo pod jego ręką śpiewa, przekomarza się, krzyczy, śmieje, cierpi, dziwi się innym słowom, a w tym dziwieniu się, z ducha leśmianowskim i tuwimowskim, nie ma sobie równych w polszczyźnie. Znakomity polonista-krytyk, umiejący rozebrać tekst do najmniejszych włókien i wszystko odpowiednio ponazywać. Projektant całościowej wizji kultury; jego "Nieufni i zadufani" (1971) czy "Etyka i poetyka" (1979) to modelowe przykłady talentu do takich konstrukcji.

Jednym słowem - dziecko szczęścia, precyzyjny mechanizm do życia i pisania, zaprogramowany jak komputer wciąż odnawiającej się generacji. W każdej epoce literackiej, a przeżył ich co najmniej kilka, doskonale adekwatny do stylu i ducha czasu, a przecież wciąż ten sam, rozpoznawalny, jednorodny i jednolity, który z nienaruszalnością żadnego słowa, żadnego sformułowania spokojnie od trzydziestu lat przedrukowuje swój pierwszy i jedyny manifest literacki - "Parę przypuszczeń na temat poezji współczesnej"; i w każdej z tych epok jego świadectwo etyczne i estetyczne jest doskonale wiarygodne, bo choć bywają sprzeczne - są i niesprzeczne zarazem, jako że ufundowane na tej samej wciąż bazie dobrze wychowanego poznaniaka z jedną żoną, bez nałogów, obdarzonego niepojętym, denerwującym, prowokującym talentem panowania nad wszystkim, każdym napisanym kiedyś słowem, które układa się z tysiącami innych słów w chirurgicznie precyzyjny wzór Pisarza Doskonałego, nie lubiącego popełniać błędów, więc ich nie popełnia (nawet je popełniając).

Polityka 42.1999 (2215) z dnia 16.10.1999; Kultura; s. 50
Reklama