Archiwum Polityki

Trochę Polski

W pierwszym dniu pokazano "Ogniem i mieczem", na zakończenie zaś "Pana Tadeusza", czyli dwie superprodukcje, na jakie zdobyła się w ciągu jednego roku nasza nie najbogatsza przecież kinematografia. To były naprawdę imponujące ramy festiwalu, tym bardziej więc byliśmy ciekawi, co znajdzie się pomiędzy nimi.

Obejrzeliśmy w Teatrze Muzycznym dwadzieścia sześć tytułów, nie licząc pokazów towarzyszących, a więc znacznie więcej niż w latach ubiegłych. Nie byłoby tak urodzajnego sezonu, gdyby Komitetu Kinematografii nie wsparły telewizje, które organizowały w Gdyni specjalne konferencje prasowe, by pochwalić się, jak wspólnie budują świetlaną przyszłość polskiego filmu. Czy naprawdę jest już tak wspaniale?

Od dawna sprawozdania z festiwali filmów polskich wyglądają mniej więcej tak samo - jest źle i niewielkie są nadzieje, że w dającej się przewidzieć przyszłości będzie lepiej.

Polityka 44.1999 (2217) z dnia 30.10.1999; Wydarzenia; s. 16