Archiwum Polityki

Głowa pod ochroną

Proces cywilny Aleksandra Kwaśniewskiego przeciwko "Życiu" zbliża się ku końcowi. Byłoby nieposzanowaniem sądu i jego dwuletniego wysiłku wypowiadanie teraz jakichkolwiek opinii na temat przyszłego wyroku. Jednakże proces ten z pewnością stawia w centrum uwagi publicznej problem podstawowego znaczenia. Jest nim ochrona czci, godności i honoru głowy państwa. Nie dziś tylko, także za rok, dziesięć, dwadzieścia lat.

Kodeks karny z 1932 r. strzegł prezydenta Rzeczypospolitej przed zniewagami i w tej intencji posuwał się tak daleko, że wypowiedzenie nieprzyzwoitego słowa w obecności głowy państwa uważane już było za zniewagę. Dla prezydenta też zrobiono wiele mówiący wyjątek. Gdy trzeba było przesłuchać go, sąd prosił o wyznaczenie czasu i miejsca odebrania zeznań. Nie była to tylko czcza kurtuazja, ale wynik przeświadczenia, że najwyższemu reprezentantowi narodu służą szczególne prawa, nawet przed niezawisłym sądem, i że procedura sądowa ustąpić tu musi przed majestatem Rzeczypospolitej.

Polityka 47.1999 (2220) z dnia 20.11.1999; Społeczeństwo; s. 86