Archiwum Polityki

Flaga na cmentarzu

Kosowscy Albańczycy nie wiedzą, gdzie żyją. Politycy związani z byłą Wyzwoleńczą Armią Kosowa (UCK) przekonują ich, że prowincja jest już niepodległym krajem. Nie potwierdza tego Zachód. Zrujnowane Kosowo wstrząsane jest kolejnymi zabójstwami i aktami terroru. Jego mieszkańcy łatwo mogą nabrać przekonania, że życie to walka zła z jeszcze większym złem.

- Tu nie ma jednej prawdy dla wszystkich - mówi Zlatko, jeden z mieszkańców Sztrpc, serbskiej enklawy na terenie Kosowa. - My mamy swoją, Albańczycy swoją. Świat w końcu zobaczył, że narody żyjące w Kosowie nie dzielą się na dobre i złe. NATO widząc, że zemsta Albańczyków nie jest działaniem w afekcie, a planową, brutalną czystką etniczną - wreszcie stanęło po naszej stronie. Kiedyś serbskie dzieci kamieniami obrzucały pojazdy KFOR, dzisiaj machają do żołnierzy, chcą się z nimi przyjaźnić. Moja własna prawda jest taka: tu wszyscy są dobrzy, tylko ziemia przeklęta.

Polityka 51.1999 (2224) z dnia 18.12.1999; Świat; s. 36