Archiwum Polityki

Ameryka w skali „Fahrenheita 9/11”

Michael Moore nie boi się posądzeń o tendencyjność. Choć w Polsce powinien.

Na plakacie reklamującym film uśmiechnięty Moore trzyma za rączkę Busha. Sens fotomontażu jest oczywisty – oto reżyser wyprowadza prezydenta z Białego Domu, który widać w tle. Już po obejrzeniu kilku scen „Fahrenheita 9/11” mamy pewność, że główny bohater nie zwiódł Moore’a. Jak na komendę robi niemądre miny, długo i ciężko myśli, zanim powie banał, w dodatku próbuje popisywać się, np. wygłasza do kamery podniosły speach o konieczności walki z terroryzmem, by skończyć: „Teraz zobaczcie, jaki mam strzał”.

Polityka 30.2004 (2462) z dnia 24.07.2004; Komentarze; s. 19
Reklama