Archiwum Polityki

Nieznośny ciężar niezależności

O czym marzyli twórcy w PRL, który wciąż przypomina nam data 22 lipca? Oczywiście o  niezależności, która – jak się okazało w wolnej Polsce – nie dla wszystkich jest dobrodziejstwem. Teraz artyści uczą się więc niezależności od niezależności.

Totalność komunizmu zastąpił totalizm konsumpcjonizmu. Najlepsze nazwiska, najbardziej czyste sumienia goszczą na łamach najgorszych pism. Prawdziwa niezależność, jak wtedy, to już tylko milczenie” – napisał niedawno gorzko w „Rzeczpospolitej” Smecz w kontynuacji bardzo osobistego dziennika, który prowadził niegdyś na łamach śp. niezależnej paryskiej „Kultury”.

Niezależność to było kiedyś słowo-fetysz, zarazem kwalifikacja moralna. Niezależne znaczyło lepsze, gdyż nieskażone ideologią, powstające poza zasięgiem cenzury.

Polityka 30.2004 (2462) z dnia 24.07.2004; Kultura; s. 54
Reklama