Archiwum Polityki

Panny po Wietnamczykach

Kilka lat temu Pomorze stało się zagłębiem mężów i żon dla przybyszów z Wietnamu. Zawierane wówczas małżeństwa były przeważnie fikcją, pomagały Wietnamczykom legalizować pobyt. Papierowi małżonkowie chcą dziś założyć prawdziwe rodziny – i tu zaczynają się schody.

Słupsk, przedwojenna kamienica czynszowa przy ul. Partyzantów. Pani A., wiek – 34 lata, bez zawodu, od 1995 r. bezrobotna, była – jak to określa – papierkową panną. Dwie córki urodziła w ramach nieformalnego stadła z polskim partnerem. W 1998 r. od sąsiada, drobnego pijaczka, który sam wziął ślub z Wietnamką, dowiedziała się, że może na swoim panieństwie zarobić. – Był tu taki główny Wietnamczyk, którego nazywano Heńkiem.

Polityka 25.2004 (2457) z dnia 19.06.2004; Kraj; s. 34
Reklama