Archiwum Polityki

O dwóch takich co wpadli pod Platformę

Prawo i Sprawiedliwość ma powody do frustracji. Wydawało się, że to partia braci Kaczyńskich będzie przewodzić polskiej prawicy. Platforma Obywatelska uchodziła za partię bez wyrazu. I nagle Jan Rokita wypchnął Lecha Kaczyńskiego z pozycji pierwszego szeryfa III RP, a PiS – z pozycji lidera. Dziś Rokita bryluje na salonach, a Kaczyński walczy ze śniegiem na ulicach Warszawy.

Trudno nie zauważyć pewnej symetrii obu karier. Obaj wrócili ze strefy cienia, praktycznie z politycznej emerytury. Lechowi nieoczekiwanie dał szansę Jerzy Buzek czyniąc go, ku zaskoczeniu wszystkich, ministrem sprawiedliwości. Janowi Rokicie, który po przegranych wyborach na prezydenta Krakowa błąkał się po obrzeżach polityki i odgrywał w PO rolę drugorzędną, przytrafiła się komisja śledcza. Obaj swe szanse wykorzystali do końca, rzec można do bólu. Lech Kaczyński wysforował się na czoło politycznych rankingów, dzięki czemu jego brat mógł zbudować Prawo i Sprawiedliwość.

Polityka 5.2004 (2437) z dnia 31.01.2004; Kraj; s. 28