Archiwum Polityki

Gaz do dna

Kłopotliwy dwutlenek węgla, którego miliardy ton rocznie wytwarza cywilizacja, można zaprząc do pracy z pożytkiem dla przyrody i przemysłu. Trzeba go tylko odpowiednio poupychać.

Kiedy w 1977 r. włoski energetyk Marchetti opublikował pomysł unieszkodliwiania spalin z elektrowni poprzez wtłaczanie ich do morza, nikt poważnie nie potraktował tej koncepcji. Idea była prosta: spaliny, po oczyszczeniu z najbardziej szkodliwych domieszek, składające się głównie z dwutlenku węgla, należało wtłoczyć na głębokość 200 m do Cieśniny Gibraltarskiej. Pomysł pierwsi wyśmiali ekonomiści – operacja podwoiłaby koszt produkcji energii elektrycznej. 24 lata później norweski instytut badań środowiska im.

Polityka 36.2003 (2417) z dnia 06.09.2003; Nauka ; s. 76
Reklama