Archiwum Polityki

Narodowa pornografia

W „Dzienniku” z 1958 r. Witold Gombrowicz zanotował: „4 lutego skończyłem »Pornografię«. Tak sobie tymczasowo to nazwałem. Nie gwarantuję, że tytuł się utrzyma”. Utrzymał się, a dziś doskonale promuje film, reprezentujący właśnie polską kinematografię na jubileuszowym 60 festiwalu w Wenecji.

W „Dzienniku”, który jest bodaj najcenniejszym dziełem Gombrowicza, można znaleźć dużo więcej wzmianek o „Pornografii”. Pisarz odnosi się do uwag czytelników, tłumaczy pewne zawiłości natury filozoficznej, czasem uwiecznia przypadkowe skojarzenia. W 1960 r. na statku w drodze do Montevideo zapisuje: „Statek jest przewiany na wskroś i wiatr w nim gwiżdże. W »Pornografii« usiłowałem powrócić do takich melodii... melodyjnych, porywających.

Polityka 36.2003 (2417) z dnia 06.09.2003; Społeczeństwo; s. 90
Reklama