Archiwum Polityki

Słowo na lewo

W Polsce kwitnie piractwo książkowe i wcale nie należy do gospodarczego podziemia. Proceder ten uprawiają oficjalne wydawnictwa, a pirackie egzemplarze sprzedaje się w zwyczajnych księgarniach.

Odkąd w hipermarketach sieci Auchan pojawiła się „Mała encyklopedia PWN A–Z”, ich pracownicy żartują, że idzie jak cukier. Nic dziwnego, skoro kosztuje 59,99 zł – mniej niż w katalogu PWN. Skąd się wzięła w hipermarketach? – To bada prokuratura. Od nas nie wyszła – zapewnia Barbara Jóźwiak, prezes Wydawnictwa Naukowego PWN.

Zdaniem wydawców, na rynku dostępnych jest lub do niedawna było co najmniej kilkadziesiąt tytułów bez ważnych licencji, czyli pozwolenia właściciela praw autorskich.

Polityka 29.2004 (2461) z dnia 17.07.2004; Gospodarka; s. 41
Reklama