Archiwum Polityki

Malta pod dachem

Co to za plenerowy festiwal, skoro dzieje się głównie pod dachem i na wszystko trzeba kupować bilety – złościli się bywalcy poznańskiej Malty. Ale taka jest tendencja, teatry plenerowe spoważniały.

Malta przestała być fiestą. Wielkim, ulicznym świętem sztuki, kiedy to niemal w każdym zaułku poznańskiego Starego Miasta i pod każdym krzakiem nad Jeziorem Maltańskim toczył się jakiś spektakl. Festiwal chce przemawiać do świadomego widza – takiego, który gotów jest kupić bilet i stawić się w określonym miejscu, dalekim od jego codziennych szlaków. Czy to nadmiar ambicji – czy jednak naturalna kolej rzeczy?

Ta ewolucja wynika w znacznej mierze z kierunku, w jakim zmierza światowy teatr plenerowy.

Polityka 29.2004 (2461) z dnia 17.07.2004; Kultura; s. 62