Archiwum Polityki

Zostało z Okrągłego Stołu

To właśnie one ruszyły z posad bryłę Polski. Uruchomiły lawinę, która zmieniła wszystko: naszą politykę i gospodarkę, nasze życie narodowe i społeczne. Przyspieszyły ostateczny demontaż realnego socjalizmu, systemu przypieczętowanego w Jałcie przed półwieczem. Okrągły Stół - jak widzimy to dzisiaj - okazał się kołem zamachowym polskiej demokracji. Ale tym kołem ktoś na początku musiał zakręcić.

Można powiedzieć, że droga do Okrągłego Stołu zaczęła się w Sierpniu 1980 r., gdy po raz pierwszy po wojnie Polacy z Polakami zaczęli rozmawiać i coś wspólnie ze sobą ustalać - ci, reprezentujący władzę, i ci, którzy mówili w imieniu społeczeństwa. To doświadczenie było ważne, mimo wszystkich późniejszych rozczarowań i katastrof, z tą z 13 grudnia 1981 r. na czele. Można było się do niego odwołać, gdy dekada lat 80. kończyła się bilansem wielkich niepowodzeń. Kończyła się widomą klęską władzy, która nie miała już właściwie żadnego politycznego pola manewru i której wszystko sypało się w rękach, zwłaszcza gospodarka.

Kończyła się także swoistym marazmem solidarnościowej opozycji, która trwać w oporze mogła dalej bez większego trudu, ale która też nie miała podstaw, by liczyć na jakiś zasadniczy przewrót ustrojowy czy przyrost społecznego poparcia. Dwie fale strajków z wiosny i lata 1988 r., które powielały wiele z zachowań i rytuałów roku 1980, nie były przecież wielkim sukcesem Solidarności. Nie poruszyły na podobną skalę społeczeństwa, a na pewno ujawniły wielkie napięcia wewnątrz samej opozycji i napięcia międzypokoleniowe.

Ten bilans wpisywał się w swoisty sposób w politykę Michaiła Gorbaczowa, młodego sekretarza generalnego KC KPZR, który doszedł do władzy w 1985 r. i poprzez głasnost i pierestrojkę szukał szans dla podtrzymania imperium radzieckiego. Polityczna szarpanina Kremla otwierała nowe możliwości dla eksperymentów politycznych w państwach satelickich, zwłaszcza w Polsce, która traktowana była po trochu jako laboratorium i jako szczególny przypadek. W każdym razie gorbaczowowska modernizacja legitymizowała, chcąc nie chcąc, nowatorskie poszukiwania w polityce polskiej.

Polityka 6.1999 (2179) z dnia 06.02.1999; Raport; s. 3
Reklama