Archiwum Polityki

Smutni koledzy Jamesa Bonda

Ronin w feudalnej Japonii był to samuraj bez przydziału, który angażował się na własną odpowiedzialność do doraźnej akcji zbrojnej, gdy zdarzała się okazja. W filmie pod tymże tytułem występują podobni profesjonaliści współcześni, których bieg historii pozbawił użyteczności; znaleźli się w impasie i gotowi są podjąć się jakiejkolwiek roboty.

"Ronin" jest filmem o sytuacji, jaka wytworzyła się wskutek zakończenia zimnej wojny: pokazuje on ją na przykładzie krańcowym, agentów, którzy prowadzili akcję na pierwszej linii frontu, lecz stali się bezrobotni. Są oni ofiarami - jeśli można użyć tego słowa wobec specjalistów od twardej bezwzględności - dezorientacji, która na ich odcinku jest najbardziej jaskrawa. Ale przecież nie spotkała ona tylko ich: tyczy ona generalnie opinii światowej zaskoczonej zmianą; z tego względu film może dać do myślenia.

Polityka 6.1999 (2179) z dnia 06.02.1999; Kultura; s. 58