Archiwum Polityki

Tyłem do przodu

Przeróbki starych filmów, nowe wersje starych piosenek, nostalgia za latami 60., wreszcie, ostatnio, benefis lat 70., które w wydaniu zachodnim przypomniał amerykański film "Idol". Nic dziwnego, że w tej atmosferze wracają do łask nasi rodzimi idole estrady tamtej epoki. Po długiej przerwie nową płytę wydała Zdzisława Sośnicka, swój powrót zapowiada Irena Jarocka, a w radiu co chwila słyszymy piosenki Anny Jantar. Kultura dzisiejsza idzie tyłem do przodu.

Lech Nowicki, dziś odpowiedzialny za programy muzyczne w TV Polonia, a niegdyś dziennikarz radiowy związany między innymi z audycjami "Popołudnie z młodością" i "Radio-kurier", mówi, że lata 70. nie były najlepszym okresem polskiej rozrywki. Wykonawcy estradowi żyli, nie jak dziś, od płyty do płyty, lecz od festiwalu do festiwalu. Opole, Kołobrzeg, dla wybranych Międzynarodowa Wiosna Estradowa organizowana przy okazji Targów Poznańskich. Warto dodać, że w Poznaniu spotykała się czołówka festiwalowców z wszystkich demoludów - obowiązkowo występowali tam Helena Vondrackova i Jiri Korn z Czechosłowacji, Ałła Pugaczowa z ZSRR, Lili Iwanowa z Bułgarii, Frank Schoebel z NRD, czasem wpadała Zsuzsa Koncs z Węgier.

Polityka 10.1999 (2183) z dnia 06.03.1999; Kultura; s. 56