Archiwum Polityki

Hijos de puta!

Najpierw przychodzi odruch ludzkiej solidarności. Potem wyładowanie gniewu. Dopiero później analiza polityczna. Wygląda na to, że Al-Kaida mści się na Hiszpanii za zaangażowanie w Iraku. Może więc lepiej – i dla Hiszpanów, i dla Polaków – wycofać stamtąd wojska? Czy nie o tym świadczy wynik hiszpańskich wyborów, które rozegrały się w cieniu tragedii?

Szok rozchodził się falami. Pierwsze wiadomości o zamachu przyjmowano z niedowierzaniem. Bomba w pociągu podmiejskim o siódmej trzydzieści rano, kiedy tłumy pasażerów śpieszą do pracy w Madrycie? Jak? Dlaczego? Rozdzwaniają się telefony komórkowe i informacje płyną coraz straszniejsze. Dziesiątki zabitych i rannych; stu zabitych i ponad tysiąc rannych, dwustu zabitych. Rano to nie telewizja, lecz telefony komórkowe są siecią informacji. Zawsze dzwonią za późno.

Polityka 12.2004 (2444) z dnia 20.03.2004; Komentarze; s. 17
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >