Archiwum Polityki

Kopniaki pod stołem

To był czarny tydzień dla służb specjalnych: Zbigniew Siemiątkowski, szef wywiadu, wyszedł na kłamcę, szef agencji bezpieczeństwa Andrzej Barcikowski na naiwniaka, a szef wojskowej informacji Marek Dukaczewski został posądzony o śledzenie najważniejszych osób w państwie.

Jest jeszcze deser: ustawa, na której opiera się działanie cywilnych służb specjalnych, zyskała miano legislacyjnego gniota: Trybunał Konstytucyjny uznał, że 5 artykułów wdrożonego dwa lata temu aktu jest niezgodnych z ustawą zasadniczą. – Wyrok skompromitował sztandarowe hasło SLD o reformie i odpolitycznieniu służb specjalnych – uważa Konstanty Miodowicz, b. szef kontrwywiadu i członek sejmowej komisji ds. służb specjalnych. – Skonstruowano ustawę tandetną, która ledwo przykrywała przedsięwzięcie natury politycznej, opanowanie służb specjalnych przez SLD.

Aleja poległych

Na początek poległ art. 14, który ustanawia szefów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu w randze sekretarzy stanu. Zdaniem Trybunału, ustawodawca nie ma swobody ustalania, które stanowiska mogą być związane z tą rangą.

Opozycja tryumfuje: od początku zarzucała, że ustawa pisana jest pod Zbigniewa Siemiątkowskiego, który oficjalnie kreował się na reformatora służb, gdy tymczasem mościł sobie posadę szefa wywiadu, nie zamierzając rezygnować z mandatu posła. Przez 2 lata pełnił obie funkcje, jak się dziś potwierdza – bezprawnie. Według opozycji reforma była więc dla SLD tylko pretekstem, aby zainstalować się w tajnych służbach. Już w lutym 2002 r. (gdy Siemiątkowski pełnił jeszcze obowiązki szefa Urzędu Ochrony Państwa) ekspertyzy dwóch konstytucjonalistów prof. Mirosława Granata z KUL i prof. Piotra Sarneckiego z UJ potwierdziły, że łączenie stanowisk, jakiego się dopuszcza, jest złamaniem 103 art. konstytucji. Sam Siemiątkowski mówi, że jest wprawdzie twórcą ustawy o agencjach i przedstawiał ją parlamentowi jako propozycję rządu, ale ustawa przeszła cały tryb legislacyjny, konsultacje i uzgodnienia międzyresortowe.

Polityka 18.2004 (2450) z dnia 01.05.2004; Kraj; s. 24
Reklama