Archiwum Polityki

Światowy śpiewnik domowy

Sto jedenaście osób z siedemnastu krajów przystąpiło do V Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. Stanisława Moniuszki. Każdy musiał wykonać pieśń patrona. Większość uparła się śpiewać po polsku, więc z estrady w warszawskiej Operze Narodowej co i raz brzmiało coś w rodzaju „zal go zdjal” albo „gdibiś te de mno bila”.

Ja wcale nie chcę, żeby oni śpiewali po polsku, w regulaminie nie ma takiego wymogu – mówi Maria Fołtyn, twórczyni i dyrektor konkursu. – Przecież są tłumaczenia francuskie, włoskie, niemieckie. Kiedy się słucha tych pieśni w obcych językach, trudno uwierzyć, że to Moniuszko.

I rzeczywiście, nie wszystkie pieśni Moniuszki mają specyficznie polski charakter, a śpiewane w tłumaczeniach przypominają dzieła innych światowych twórców romantycznych.

Polityka 22.2004 (2454) z dnia 29.05.2004; Na własne oczy; s. 16