Archiwum Polityki

Zasadniczo wykluczeni

W zawodówkach uczy się ciągle prawie 17 proc. młodych Polaków. Znaczną część z nich szkoła ta już na starcie skazuje na gorszy los. Ta edukacja, zamiast dawać szanse i nadzieje, przytłacza i obciąża.

W PRL uczniom licznie garnącym się do zawodówek do głowy by nie przyszło, że są gorsi od tych z ogólniaka, który nie dawał zawodu i był szkołą raczej dla panienek, przyszłych biuralistek. Oraz dla kujonów. Wiadomo było, że kujon po swoich studiach robotnika o wysokich kwalifikacjach nie prześcignie w zarobkach, choćby pękł.

Szkoły zasadnicze transmitowały zawodowy los ojców-robotników na synów ku zadowoleniu obu generacji. Dla synów chłopów szkoła była awansem: od skiby do maszyny.

Polityka 46.2003 (2427) z dnia 15.11.2003; Społeczeństwo; s. 88
Reklama