Archiwum Polityki

Zalotnik i panna

Akcje banku Pekao SA, po zdumiewającej batalii o ich wstępny rozdział, trafiły właśnie na giełdę. W ten sposób zakończył się pierwszy etap prywatyzacji największej polskiej instytucji finansowej. Prawdziwa rozgrywka o panowanie nad Grupą Pekao SA, a nawet o kształt polskiego sektora bankowego, dopiero się jednak zaczyna. Na razie można o niej powiedzieć tylko jedno: będzie zażarta jak nigdy.

W minionych tygodniach w ofercie publicznej dzielono zaledwie 15 procent akcji Pekao SA. Cały pakiet, wartości około miliarda złotych, pocięto na trzy transze - dla małych, dużych i instytucjonalnych inwestorów. Do wzięcia było w sumie 20,6 mln akcji. Giełda zadrżała, bo wiadomo, że rozdział akcji prywatyzowanych banków na rynku pierwotnym zawsze stanowił dobrą okazję do ostrej, ale jednocześnie mało ryzykownej gry. Sprzedający, czyli Skarb Państwa, chciał w tym pierwszym rozdaniu wyraźnie poprawić szanse drobnych inwestorów i do ostatniej chwili, zgodnie ze swoimi uprawnieniami, powiększał ich pulę.

Polityka 27.1998 (2148) z dnia 04.07.1998; Gospodarka; s. 51
Reklama