Archiwum Polityki

Odcienie zieleni

Nie można mówić o modzie na ogrody, tak jak nie można mówić o modzie na jedzenie czy spanie. Ogród jest ludzką potrzebą. Znacznie szlachetniejszą niż siedzenie przed telewizorem!

Przez wiele lat prywatny ogród uważany był za rarytas, a nawet niepotrzebny zbytek. Państwo finansowało zieleń miejską, opłacając z naszych pieniędzy utrzymanie wspólnych skwerów i parków. Odziedziczyliśmy z tych czasów szarobure, wielopiętrowe blokowiska, z mieszkaniami bez widnych kuchni i z balkonami dla mrówek. W tej jednolitej szarości tradycja otaczania się zielenią odeszła w zapomnienie. Ogrody botaniczne niczym muzea stały się azylem dla nietuzinkowych roślin.

Polityka 27.1998 (2148) z dnia 04.07.1998; Społeczeństwo; s. 64
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >