Archiwum Polityki

Hymn do kasy

W rodzimym piosenkarstwie, jak dowiódł tego ostatni festiwal w Opolu i co potwierdza estradowa codzienność, dominuje wtórność i konserwatyzm. Szmira disco polo znalazła kontynuację w kompletnie odtwórczej popmuzyce, zaś samych artystów i animatorów sceny zdają się ożywiać wyłącznie wzajemne kłótnie o pieniądze.

Koncerny fonograficzne i media nie życzą sobie artystycznej oryginalności i wolą lansować utarte schematy, niż stawiać na młodych, zdolnych i zbuntowanych. Dla takich lepszym miejscem niż Opole byłby festiwal w Jarocinie, po którym pozostała już tylko legenda. Najlepszym więc samopoczuciem cieszą się niezbyt udolni naśladowcy zachodniej tak zwanej muzyki środka.

Nie można odmówić talentu pięknej Natalii Kukulskiej, ale można mieć pretensje do jej artystycznych opiekunów, którzy parę lat temu umyślili sobie, że Natalia ma być polską Toni Braxton i udawać, że w stylu soul czuje się lepiej niż czarne piosenkarki.

Polityka 28.1998 (2149) z dnia 11.07.1998; Kultura; s. 46