Archiwum Polityki

Barwy gorące i święte

Emanujące spokojem pejzaże, nostalgiczne widoczki, kwiaty, morze nie pozwalają nawet przypuszczać, że tworzył je artysta, który był członkiem NSDAP, następnie banitą z wyroku hitlerowskich Niemiec, a po wojnie - mając ponad 80 lat - przeżywał chwile tryumfu. Dziś w każdym podręczniku historii sztuki pisze się o nim jako o jednym z najwybitniejszych przedstawicieli ekspresjonizmu. Jego prace możemy oglądać na wystawie w Krakowie.

Emil Nolde zaczyna mało ambitnie, rysując szwajcarskie Alpy. Na poły fantastyczne wizje, w których góry przybierały wygląd groteskowych masek, podobały się Niemcom na tyle, że z rysunków zrobiono pocztówki, co pozwoliło artyście wybić się na finansową niezależność i spokojnie zająć niekomercyjnym już malarstwem. Lata 1898-1902 poświęca na podróże i studiowanie. Kształcił się w Paryżu, Kopenhadze, Monachium. W 1906 roku przystąpił do grupy Die Brücke, wystawiał z artystami z innego głośnego ugrupowania Der Blaue Reiter.

Polityka 28.1998 (2149) z dnia 11.07.1998; Kultura; s. 50
Reklama