Archiwum Polityki

Do raju i z powrotem

Polscy naukowcy zawsze rwali na Zachód. Wielu – za cenę współpracy z systemem. Teraz, w teczkowej gorączce, najbardziej trefne okazują się te wyjazdy, które uchodziły za najbardziej wartościowe i prestiżowe.

Kiedy w 1959 r. polscy naukowcy zaczęli korzystać z amerykańskiego programu stypendialnego Williama Fulbrighta, trudno było przewidzieć, że oto zawiązuje się – jak sami o sobie żartobliwie mówią – mafia. Istotnie, przynależność do elitarnego grona 1,7 tys. polskich absolwentów tego programu bywa dziś, podobnie jak w przypadku mafii, tyle powodem dumy, co i kłopotów. Zwłaszcza dla tych, którzy stypendystami zostali w latach 70. i na początku lat 80.

Polityka 28.2005 (2512) z dnia 16.07.2005; Kraj; s. 18