Archiwum Polityki

Rozmowy o kinie

Oglądając 42 lata po premierze „Ptaki” wciąż trudno się nie zachwycić doskonałością tego spektaklu grozy, w którym natura bez powodu atakuje niewinnych ludzi. Dziś powstanie takiego filmu nie wywołałoby już sensacji, ale w 1963 r., kiedy wszystkie sceny z udziałem ptaków musiały być kręcone realistycznie – był to szok, do dziś zresztą przypominany w słynnym dowcipie na temat sposobu reżyserii latających oprawców. Jakim cudem wszystkie te kruki, mewy i wróble robią na ekranie dokładnie to, co chce Hitchcock?

Polityka 50.2005 (2534) z dnia 17.12.2005; Kultura; s. 62