Archiwum Polityki

Książki do jedzenia

Jest jedna odmiana piśmiennictwa, w której w III RP dokonała się prawdziwa rewolucja nieporównywalna z tym, co mamy dziś w poezji czy prozie. To literatura kulinarna. Z przepisami potraw, ale i barwnym zapisem przemian mentalności.

Czasy kulinarnej dyktatury, gdy na półce często stała jedynie sążnista i zatłuszczona „Kuchnia polska”, mamy już za sobą. Księga ta – ze zbiorem bezosobowych, beznamiętnych przepisów – miała tyle wspólnego z oryginalnością co piłkarz Grzegorz Rasiak z finezyjnym futbolem. Otóż podstawowa zmiana, jaka zaszła w książkach kucharskich, dotyczy narracji: niegdysiejszy styl urzędniczy ustąpił gawędzie.

Dziś mamy więc dwie zasadnicze odmiany kulinarnych opowieści.

Polityka 50.2005 (2534) z dnia 17.12.2005; Kultura; s. 69