Archiwum Polityki

Zapiąć pasy, będzie huśtać

Fortuny linii lotniczych zależą po pierwsze od popytu na usługi, czyli ruchu lotniczego, po drugie od kosztów robocizny, czyli płac pilotów i personelu naziemnego, a wreszcie od ceny paliw. W ubiegłych latach linie lotnicze zmagały się ze wszystkimi trzema problemami, ale nigdy jednocześnie. Do tego roku.

Ameryka ma darmowe autostrady i wciąż o połowę tańszą niż w Europie benzynę. Ale Nowy Jork od Los Angeles dzieli prawie pięć tysięcy kilometrów. Z Miami do Seattle jest jeszcze dalej. Dlatego Stany to kraj samolotów.

Każdego dnia kilkadziesiąt Boeingów leci bezpośrednio z San Francisco do odległego o 3 tys. km Chicago. Jedna tylko linia – United Airlines – obsługuje tę trasę 20 razy dziennie. A latają i inni. Z Londynu do Moskwy jest trochę bliżej i 4 loty dziennie.

Polityka 40.2001 (2318) z dnia 06.10.2001; Gospodarka; s. 64
Reklama