Archiwum Polityki

Kserolustracja

Po pierwszym szoku wywołanym rozprawą lustracyjną Aleksandra Kwaśniewskiego jego współpracownicy przystąpili do kontrofensywy. Szef kampanii prezydenta Ryszard Kalisz, mimo ugody ze sztabem Mariana Krzaklewskiego, podtrzymuje wątpliwości co do samodzielności działań Urzędu Ochrony Państwa. Jerzy Szmajdziński zaś grozi gruntownym czyszczeniem UOP po wyborach parlamentarnych, dając jasno do zrozumienia, że w tej instytucji polityka będzie się polityką odciskać.

Dawni zwolennicy lustracyjnego prawa budzą się teraz z krzykiem, mówiąc, że nie o to im chodziło, że zawiedli wykonawcy ustawy. Problem w tym, że przy tej ustawie nadzwyczaj łatwo zawieść i stracić nerwy. Trudno się dziwić, że podejrzani o kłamstwo bronią się – także poza salą sądu – na różne sposoby.

Zwolennicy Aleksandra Kwaśniewskiego wybrali trzy główne kierunki kontruderzenia. Po pierwsze – mówią – dowody w sprawie są do niczego, a tryb ich dostarczenia do sądu jest nieprawidłowy i ma polityczne podłoże.

Polityka 33.2000 (2258) z dnia 12.08.2000; Wydarzenia; s. 17