Archiwum Polityki

Andaluzja– w rytmie flamenco

Są tacy, którzy uważają, że Europa kończy się na Sierra Morena, łańcuchu górskim oddzielającym Andaluzję od reszty świata. Jeśli to prawda, to Europa widziana przez okna samochodu, biedne i opustoszałe równiny La Manchy, jest miejscem, które opuszcza się bez żalu. Sierra Morena pokonuje się przejeżdżając przez Przełęcz Despenaperros i wtedy właśnie po raz pierwszy odbierze nam mowę.

Słońce, morze i piaszczysta plaża – idealne wakacje. Andaluzja: walki byków, flamenco i czerwona róża w zębach. Ole! Czego więcej pragnąć?

Jeśli jesteś znerwicowanym pracoholikiem z Europy Wschodniej i marzysz o takich wakacjach, nie zaglądaj do przewodników. Po prostu wyłącz się. Andaluzja żyje swoim rytmem. Rytmem narodzin i pogrzebów, rytmem pracy i odpoczynku, miłości i żałoby. Walczyć z rytmem natury, to bawić się w donkichoterię.

Polityka 33.2000 (2258) z dnia 12.08.2000; Półprzewodnik Polityki; s. 40