Archiwum Polityki

Kto tak smętnie gra

Giełda istnieje w Polsce 10 lat. Ale trudno sobie wyobrazić gorszy moment do świętowania. Od blisko roku notowania spadają, ubywa graczy, coraz więcej giełdowych firm myśli o wycofaniu się z parkietu, a nowych prawie nie przybywa. Przed państwowym właścicielem i zarządem giełdy stają zasadnicze pytania o przyszłość, wybór sojuszników w Europie i sposób prywatyzacji. Nie jest też wcale pewne, iż przez minioną dekadę dobrze wykorzystano możliwości, jakie przed każdą gospodarką otwiera utworzenie jednej z najbardziej prorynkowych instytucji.

Dziesięć lat temu, zabawne, że pod patronatem rządu liberałów, zwyciężyła koncepcja odgórnego założenia giełdy, nie zaś cierpliwego czekania, aż dojrzeje. Przeszczepiono nad Wisłę model skomputeryzowanego i zdematerializowanego rynku publicznego. Z pracami organizacyjnymi i przyjęciem ustawy o publicznym obrocie papierami wartościowymi uporano się w pół roku. Rekordowe tempo tłumaczy się tym, że był to jeszcze romantyczny epizod reformy ustrojowej, kiedy panowało polityczne przyzwolenie dla śmiałych przedsięwzięć.

Polityka 16.2001 (2294) z dnia 21.04.2001; Gospodarka; s. 62