Archiwum Polityki

Goło, wesoło, nielegalnie

Pod łóżkiem studenta krakowskiej uczelni policja znalazła 108 butelek wódki i 250 butelek piwa. Oraz pokaźny plik „zregenerowanych” kart telefonicznych, bagnet i nunczako. Studenta zadenuncjowali sąsiedzi, także studenci. Zgodnie uznali, że choć w akademikach można dziś sprzedać wszystko, z własnym ciałem włącznie, to należy jednak trzymać się jakiegoś etosu. Wódka może być z przemytu albo z prywatnej produkcji. Może być w puszkach. Byle tania i niewymiotna.

Kraków jest miastem staruszków i studentów. Od października do maja co siódmy mieszkaniec Krakowa to student. Jest spora szansa, że przyjezdny trafi wprost do Miasteczka Studenckiego, największej akademickiej sypialni w Polsce. Lub jak kto woli – najmłodszego miasta, bo 10 tys. skupionych w jednym miejscu 20-latków to więcej niż wioska. Miasta, które rządzi się własnymi prawami, rzadko zgodnymi z prawem.

Miasteczko studenckie w Krakowie, którego właścicielem jest Akademia Górniczo-Hutnicza (a mieszkańcami – studenci kilku uczelni), w niczym nie przypomina wyizolowanych, przytulnych kampusów uniwersyteckich jak z amerykańskich seriali dla młodzieży.

Polityka 15.2001 (2293) z dnia 14.04.2001; Kraj; s. 32
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >