Archiwum Polityki

Patrząc Putinowi w oczy

Największe wrażenie zrobił Władimir Putin na posłach, z którymi w Sejmie „pogoworił po duszam”. Poseł Macierewicz zapytał rosyjskiego prezydenta, czy może uroczyście powiedzieć, że w Kaliningradzie, przez miedzę z Polską, nie ma broni atomowej. Rosyjski prezydent wezwał posła, by ten mu spojrzał prosto w oczy, kiedy będzie udzielał odpowiedzi. Broni atomowej tam nie ma i nie będzie – stwierdził. – Putin jest wybitnym politykiem i też świetnym aktorem w dobrym znaczeniu tego słowa – mówi świadek spotkania, nie kryjąc nadziei, że z Władimirem Władimirowiczem, popieranym przez blisko 80 proc. Rosjan (uwaga – Jelcyn w schyłkowym okresie miał 2 proc.), stosunki polsko-rosyjskie wyjdą na prostą.

Na razie jednak stosunki te przypominają sceny operowe, gdzie protagoniści w dostojnych pozach wyśpiewują: „Spieszmy, ach spieszmy” albo „Na koń i goń”, ale stoją w miejscu. Miłośnikom opery to nie przeszkadza, liczy się bowiem śpiew, a nie akcja, jednak większość dzisiejszej publiczności uważa opery za niemożliwe nudziarstwo. Nie ma więc co popadać w entuzjazm, zaklinać się słowami i obiecywać, że pierwsza po ośmiu latach wizyta rosyjskiego prezydenta w Polsce (i w ogóle w regionie) przyniesie natychmiastowe rezultaty.

Polityka 4.2002 (2334) z dnia 26.01.2002; Kraj; s. 18