Archiwum Polityki

Gospodarka magiczna

Jaki kataklizm spadł na Argentynę, że zaledwie w czasie jednego półwiecza zamieniła imponujący rozwój na obecny kryzys? Żaden ekonomista ani politolog nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie, bo wyjaśnienia nie da się wyrazić w liczbach czy formułach politycznych. Prawdziwa przyczyna jest tajemnicza i nieuchwytna, dotyczy bardziej pewnej predyspozycji psychicznej niż teorii ekonomicznej.

Do niedawna Buenos Aires było rajem dla psychoanalityków. Stolica Argentyny zajmowała pierwsze miejsce na świecie pod względem liczby psychoanalityków oraz ich pacjentów na tysiąc mieszkańców. – My, Argentyńczycy, jesteśmy z natury refleksyjni – mówi znany psycholog prof. Orlando d’Adamo. Nasze poczucie tożsamości opiera się na przekonaniu, że jesteśmy krajem bogatym, krajem nieograniczonych możliwości. Z kolei psychoanalityk starej szkoły pani Mirta Goldstein, która w jednym pokoju trzyma dzieła zebrane Freuda, a w drugim ma tradycyjną kozetkę, zauważa w „Los Angeles Times”, że niedawno, kiedy pacjenci mieli jeszcze pieniądze i do niej przychodzili, zaczęli skarżyć się na utratę poczucia bezpieczeństwa, brak wiary w siebie, strach i niepewność.

Polityka 4.2002 (2334) z dnia 26.01.2002; Świat; s. 34