Archiwum Polityki

Ściany płaczu

– To niewyobrażalne – opowiada Oeter McKendry, ochotnik, który przybył z Maine. – Tak często widzieliśmy filmy, w których Bruce Willis sam burzy wieżowiec i odjeżdża, jak gdyby nic się nie stało. To już nie jest film. Znalazłem wiele strasznych rzeczy. Znalazłem palec, łokieć i część twarzy. Lecz najbardziej wstrząsnęły mną buty. Gdziekolwiek spojrzałeś – setki butów. I ta świadomość, że każdy z nich został zerwany z nóg właściciela w chwili wybuchu.

W gmachu Armory (dawnej Zbrojowni) na skrzyżowaniu Lexington Avenue i 26 Ulicy odbywają się zazwyczaj targi antyków i imprezy publiczne. Przez kilka dni w budynku o szarej fasadzie mieściło się Centrum Rodzinne, ostatni przystanek dla wszystkich starających się odnaleźć swoich bliskich, z którymi utracili kontakt, kiedy dwie wieże World Trade Center legły w gruzach. Potem Centrum przeprowadziło się na pomost portowy numer 94 na Hudson River.

Kilkusetosobowa kolejka wije się na chodniku przed gmachem.

Polityka 39.2001 (2317) z dnia 29.09.2001; Na własne oczy; s. 116
Reklama