Archiwum Polityki

Paraliżująca siła wyobraźni

Po kilkunastu latach milczenia 86-letni noblista Saul Bellow napisał powieść o umieraniu. O tym, że nie jest w stanie zaakceptować śmierci. Swojej i bliskich. Dziwna to książka. Na poły autobiografia, na poły esej. Jak zwykle u Bellowa wypełniona po brzegi erudycyjnymi rozważaniami historyczno-filozoficznymi.

Opowiedziana jest z perspektywy ciężko zranionego i udręczonego wewnętrznie pisarza o imieniu Chick, który trawiony jest poczuciem winy w stosunku do przyjaciela Abe Ravelsteina – myśliciela i ekscentryka odgrywającego czołową rolę w życiu akademickim Chicago. Chick zobowiązał się kiedyś do napisania jego biografii. Po śmierci Ravelsteina (zmarł na AIDS) zadanie to wydaje mu się niewykonalne. Nie dlatego, by przestał rozumieć lub by przeceniał znaczenie dzieła wybitnego politologa. Przeszkodą są jego własne przeżycia w zadziwiający sposób zmuszające go do powtórzenia losu przyjaciela.

Ravelstein lubił ostre, prymitywne dowcipy. Wydawał majątek na kosztowne prezenty dla swoich kochanków. Gardził Sartrem i kontrkulturą. Witalność w połączeniu z błyskotliwością umysłu działały na jego przeciwników jak płachta na byka. Charakteryzując niecodzienne upodobania Ravelsteina, jego wybuchowy temperament, zachłanność wobec rozmaitych form życia i odnosząc je do swoich doświadczeń, Chick dokonuje ciekawego odkrycia. Im uważniej obserwuje przyjaciela, tym wyraźniej wydaje mu się, że widzi przed sobą lustro, a w nim odbicie tylko jednego człowieka. Abe nie jest jednak tworem wyobraźni Chicka – jak w pewnym momencie podejrzewa czytelnik.

Przyjaźń Abe’a i Chicka była jak najbardziej realna i nie miała podtekstów erotycznych. Ravelstein: prawicowy liberał, ateista, Żyd i prowokator uwielbiający niekonwencjonalne, naruszające zasady dobrego wychowania zachowanie, w dodatku homoseksualista, stwarzał wokół siebie aurę przyciągania. Chick: artysta wpadający co chwila w depresję, głosiciel śmierci kultury humanistycznej w cywilizacji przemysłowej, sceptyk, w dodatku czterokrotnie żonaty – stanowił jego zaprzeczenie. Uzupełniali się znakomicie.

Książka jest przykładem elitarnej prozy na najwyższym poziomie.

Polityka 35.2001 (2313) z dnia 01.09.2001; Kultura; s. 56
Reklama