Archiwum Polityki

Towar przereklamowany

Od kilku tygodni krajowe media zachwycają się wędrującą po kraju wystawą grafik Andy’ego Warhola. I nikt się nawet nie zająknie, że mamy do czynienia z prywatnym przedsięwzięciem komercyjnym, którego jedynym celem jest zarobić jak najwięcej pieniędzy, zaś poziom artystyczny ekspozycji jest co najwyżej przyzwoity. Podobnych organizuje się na świecie setki. Niestety, nie pierwszy to i na pewno nie ostatni przypadek wystawienniczych czarów, pod wpływem których stara szkapa zamienia się w rączego rumaka.

O ekspozycji grafik Warhola telewizja publiczna informuje tak często i entuzjastycznie, jakby to sam autor wstał z grobu i postanowił osiedlić się nad Wisłą. Patronat honorowy nad przedsięwzięciem objął prezes Rady Ministrów, a patronat medialny – tuzin redakcji, rozgłośni i stacji. Słowem, coś niezwykłego. A więc porównajmy. Na otwartej w 1998 r. w warszawskim Muzeum Narodowym (odwiedziła ona później także Kraków) wystawie Andy’ego Warhola pokazano 250 jego prac, w tym wiele unikatowych rysunków i akwareli.

Polityka 3.2002 (2333) z dnia 19.01.2002; Kultura; s. 52
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >