Archiwum Polityki

Sen jest wrogiem bandyty

Była gwałcona tyle razy, że o seksie nie chciała nawet myśleć, a o dziecku nie mogła. Ale chciała mieć przy sobie mężczyznę innego niż ci, których poznała w bandyckiej dolinie rzeki Chambal, między cesarską Agrą a królewskim Gwaliorem. Byli bowiem zarośnięci, brudni, przepoceni, wiecznie głodni i ciągle niewyspani.

Marzeniem jej życia, które już się skończyło, była radość dziecka, przeżywana ponownie, z możliwością wybrania innej ścieżki. Miała to być ścieżka, na której nie spotkałaby już jako 11-letnia dziewczynka starego śmierdziela, za którego wydano ją za mąż. (Rzucił ją, bo nie umiała gotować). Miała to być ścieżka bez syna sołtysa, który z wdziękiem zwierzęcia pozbawił ją dziewictwa. Zapewne nie chciała też być ponownie członkinią oddziału bandytów, przez który została uprowadzona i przez który była używana jako jednoosobowy burdel, gdzie się nie płaci.

Polityka 32.2001 (2310) z dnia 11.08.2001; Świat; s. 38