Archiwum Polityki

Sztuka po Byku

W artykułach, które pojawiły się po śmierci Franciszka Starowieyskiego, częściej wspominano artystę aniżeli dzieło. Nie ma się czemu dziwić, jego barwna postać aż się prosi o opis i przywołanie niezliczonych anegdot. Z oceną twórczości sprawa nie jest taka prosta.

Starowieyski był rzeczywiście wyjątkowym ekscentrykiem wśród artystów. Szlacheckie pochodzenie, maniery i poglądy, twórczy autorytaryzm, kolekcjonerskie dziwactwa, nonkonformizm, wszystko to tworzyło mieszankę wybuchową i uroczą zarazem. Szczególnie za czasów PRL jawił się Starowieyski jak barwny kogut przechadzający się dumnie po szarym, zabiedzonym, socjalistycznym podwórku. Jakżeż on tam nie pasował! A równocześnie doskonale i mimowolnie kontrapunktował rzeczywistość.

Z twórczością Starowieyskiego było w gruncie rzeczy podobnie; jej atutem stała się osobność i wyrazistość.

Polityka 10.2009 (2695) z dnia 07.03.2009; Kultura; s. 58